Nowy plan Donalda Trumpa związany z rozwojem sztucznej inteligencji może na pierwszy rzut oka przypominać strategii technologicznej. W rzeczywistości to polityczny ukłon w stronę przemysłu paliw kopalnych. Co zawiera najnowszy projekt republikanów?
Nie chodzi tu o przyszłość amerykańskiej nauki, lecz o przetrwanie konkretnego modelu gospodarki. Donald Trump, przygotowując się do potencjalnej reelekcji w 2025 roku, przedstawił plan regulacji i wsparcia rozwoju sztucznej inteligencji. Wbrew pozorom nie skupia się on na edukacji, innowacyjności czy etyce. Zamiast tego stawia na zniesienie ograniczeń dla firm paliwowych, chemicznych i gazowych. Te zyskają szerokie możliwości wykorzystania AI w celach przemysłowych.
Za planem stoi American Energy Alliance. Dokument Trumpa niemal w całości pokrywa się z propozycjami tej organizacji lobbystycznej. Nie jest to przypadek.
AI jako narzędzie deregulacji i środek polityczny
Zgodnie z planem Trumpa AI ma przede wszystkim wspierać przemysł paliwowy. Plan przewiduje znaczne osłabienie EPA (ang. Environmental Protection Agency), która obecnie kontroluje skutki działalności przemysłowej dla klimatu i środowiska.
Sztuczna inteligencja ma optymalizować produkcję, monitorować wydobycie i usprawniać logistykę. Te same narzędzia mogą jednak służyć do obchodzenia przepisów lub ich reinterpretacji. Eksperci ostrzegają, że plan może obniżyć standardy bezpieczeństwa środowiskowego.
Plan przewiduje także ograniczenie roli sądów w blokowaniu szkodliwych inwestycji, jeśli mają „potencjał strategiczny”. To pokazuje, że republikańska wizja AI służy interesom konkretnych grup przemysłowych, a nie wspiera powszechny dostęp do technologii czy rozwój startupów.
Kto skorzysta, a kto zapłaci cenę?
Plan Trumpa może spodobać się inwestorom i menedżerom z branży energetycznej. Krytycy zwracają jednak uwagę, że rzeczywiste koszty poniesie społeczeństwo. Większe emisje, mniej kontroli, szybsze procedury inwestycyjne bez oceny wpływu na środowisko mogą pogłębić kryzys klimatyczny.
Plan nie odnosi się też do zagrożeń związanych z AI, takich jak utrata pracy, dyskryminacja algorytmiczna czy monopolizacja rynku. W tej wizji AI wzmacnia istniejące układy władzy, zamiast demokratyzować innowacje.
Jeśli plan zostanie zrealizowany w obecnej formie, cofnie postępy w ochronie klimatu i regulacjach przemysłowych. Zamiast dążyć do zrównoważoneń AI, plan Trumpa przywraca przeszłe schematy technologiczne.
To ostrzeżenie: nie każdy rozwój AI oznacza postęp. Czasem technologia służy utrwalaniu starych interesów.
Materiał powstał we współpracy z AI:

